niedziela, 23 sierpnia 2015

Wariacje na temat choriatiki - wstęp


Mam takie książki, nawet kiepskie, których fragmenty zostają mi w głowie. Znacie "Posag Klary" Konrada Laguny"? Nic wartego polecenia, ale przepiszę Wam fragment, który utkwił mi w głowie. Bo jest o sałatce!
 
Typowa letnia grecka sałatka, czyli choriatiki składa się przede wszystkim z pokrojonych w plastry pomidorów i ogórków oraz krążków zielonej papryki i cebuli. Do tego kawałki owczego sera feta i garść czarnych, wędzonych oliwek. No i oczywiście zioła, przede wszystkim oregano, ponadto ocet winny, pieprz i sól. Aha, i sporo soku ze świeżej cytryny. To wszystko Grecy polewają oliwą (oczywiście z oliwek i najlepiej z tak zwanego pierwszego tłoczenia, czyli extra vergine), i to tak obficie, że po zjedzeniu samej sałatki można jeszcze długo maczać w sosie chleb. Co zresztą uwielbiam robić, popijając zimną retsinę.
Moja sałatka grecka nie trzyma się żadnych reguł. U siebie w domu dodaję do niej to, co mam pod ręką: zieloną sałatę, kukurydzę z puszki czy kawałki surowego kalafiora. Czarne oliwki zastępuję często zielonymi, wyciskam też zazwyczaj ząbek czosnku. Wrzucam listek lub dwa bazylii, którą hoduję w doniczce. Za podstawę sałatki uważam wszystkie płody ziemi w kolorze czerwonym, jak pomidory czy papryka, i zielonym, jak ogórki. Ten mój wybór kolorów uznali już wybitni badacze, którzy stwierdzili, że to, co zielone (np. brokuły albo herbata, oczywiście zielona) i czerwone (wytrawne wino! pełna zgoda!!!) jest najzdrowsze. Zmniejsza ilość cholesterolu, zapobiega różnym rakom itd. Dostaną pewnie za to Nobla, a to ja byłem pierwszy.
(...)
„Jedzenie, mój drogi, to samo życie. Gdybym nie jadł, to byś, bratku, nie miał siły nawet pisnąć, a co dopiero się wymądrzać"...
„Ale powiedz wreszcie, co ty piszesz? Jaki to gatunek literacki?"(...). Powieść powinna być jak sałatka grecka. Dużo zdrowych składników w radosnych i żywych kolorach. Lekkostrawny produkt, po którym brzuch nie boli, ani głowa, jeśli
oczywiście popije się sałatkę rozsądną ilością wina".

„Więc co zaproponujesz do popijania sałatki?" — Mój głos wewnętrzny chyba dość miał literackich rozważań, które sam, nieborak, rozpoczął. A może potrzebował jeszcze odrobiny alkoholu, bo podobno on działa na alkohol.

„Coś wybierzemy. Dzisiaj nawet w zwykłym sklepie osiedlowym w Mieście kupimy zapewne i fetę, i oliwki, i dobrą
oliwę, i nawet jakieś niezłe winko". Nie myliłem się. Nie było, niestety, żadnego greckiego trunku, ale znalazłem tanie i przyzwoite białe wino z Włoch. Więc nabyłem dwie butelki, jedną na teraz, drugą dla cioci, na później.

Sałatka smakowała nad podziw, a wszystkie trzy panie pogratulowały mi zdolności kulinarnych. Nie widziałem powodu, żeby przyznać się, że choriatiki jest nie tylko moim numerem popisowym, ale także moim numerem jedynym w zakresie sztuki kuchennej. Numer pierwszy i ostatni.
 
Lubię ten fragment, wracam do niego. Zawiera wszystko co lubię - sałatkę i wino :)
I stosuję (intuicyjnie) od lat te zasady dotyczące sałatki greckiej. Że nie trzyma się żadnych reguł ;)

I pokażę parę wersji.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią!